Kanał RSS


Katarzyna Komar 31-12-2018

Głazy Krasnoludków

Dawno to już było, bo w 2008 roku. Mieszkaliśmy wówczas we Wrocławiu i co weekend, zwłaszcza jesienią, uciekaliśmy w Sudety. Naszą bazą wypadową było Sokołowsko. Robiliśmy stamtąd wyprawy do Wałbrzycha, kompleksu Riese (Osówka, Walim), szukaliśmy ukrytego w lasach nad Łomnicą cmentarza ofiar cholery, wspinaliśmy się na Rogowiec. Tamtego jednak dnia wybraliśmy się obejrzeć mało znany, choć ogromnie ciekawy rezerwat Głazy Krasnoludków – ozdobę Kotliny Krzeszowskiej.
Skała porośnięta paprociami
Fot. Jerzy Komar

Dziwny wyjątek

Głazy Krasnoludków, lub, jak kto woli, Skałki Gorzeszowskie, nieco przypominają skalne formacje o wiele bardziej popularnego Szczelińca czy Błędnych Skał. Rezerwat przyrody nieożywionej utworzono tutaj w 1970 roku dla ochrony form skalnych i naturalnych zbiorowisk roślinnych (borów górskich i podgórskich) oraz rzadkich roślin, takich jak dziewięćsił bezłodygowy (Carlina acaulis) czy konwalia majowa (Convalaria maiaris). To jednak bardziej pobożne życzenia, niż rzeczywistość. Jeśli chodzi o przyrodę ożywioną, niewiele niestety jest tutaj do chronienia (pod tym względem jest to ewenement, jeśli chodzi o sudeckie rezerwaty). Teren rezerwatu porasta, jak to zwykle w Sudetach, sztuczna monokultura świerkowa. Naturalnym zbiorowiskiem roślinnym są jedynie zespoły paprotki zwyczajnej (Polypodium vulgare). Z ciekawszych rzadkich gatunków ponoć zdarza się tu spotkać czworolist pospolity (Paris quadrifolia) czy przenęt purpurowy (Prenanthes purpurea). Faunę reprezentują w rezerwacie dość pospolicie spotykane gatunki ssaków i ptaków – dziki, zające szaraki, zięby, jastrzębie pospolite.

Platformy, maczugi, fantastyczne zwierzęta

Ale i tak najciekawsze z tego, co można zobaczyć w tym rezerwacie, są skały o fantastycznych kształtach ambon, maczug, wież, grzybów itp. Szczególnie imponujące są wieże czy też baszty, stojące samotnie skały o kształcie dość regularnych brył, mierzące od 12 do 14 metrów wysokości (niektórzy mówią o 20 czy nawet o 30 metrach). Najciekawszymi formami skalnymi są chyba jednak skalne grzyby – wąskie w podstawie i nakryte szeroką czapą,
Skalne grzyby
Fot. Jerzy Komar
faktycznie przypominające podgrzybki czy inne borowiki. Są one zbudowane z piaskowców i margli, poddanych procesowi wietrzenia i erozji wodnej, w której biorą udział także kwasy humusowe, wymywane przez wodę opadową z warstw gleby pokrywających skały.
Biorąc pod uwagę to, co dotychczas napisałam o tym rezerwacie, to są to raczej skały olbrzymów, a nie krasnoludków. Na co krasnoludkom kilkunastometrowe maczugi? A jednak coś jest na rzeczy...

Strażnicy dobytku

W ludowych tradycjach słowiańskich krasnoludki są dobrymi opiekuńczymi duchami, występującymi w podaniach i legendach w postaci małych człowieczków noszących czerwone ubranka i czapeczki, rzadziej przybierających postać chomika, węża, psa, kurczaka czy innego zwierzęcia. Odnoszono się do nich zazwyczaj z dużym szacunkiem i pewną dozą obawy. Krasnoludki dbały o dom, gospodarstwo, inwentarz, a nawet dzieci gospodarza. W jednej z polskich baśni strzegły także krowiego stada przed wilkami, a nawet hojnie płaciły gromadzkiemu pasterzowi za opiekę nad ich własną krową, która różniła się od wiejskich siwą maścią i złotymi rogami.

Drażliwe karzełki

Skalne labirynty
Fot. Jerzy Komar
W Gorzeszowskich Skałkach mieszkały ponoć kiedyś najmniejsze krasnale – ponoć mierzyły ledwie dwie piędzi wzrostu. Miały jednak nieproporcjonalnie wielkie stopy i długie brody. Odziewały się w szare płaszcze z kapturami i dlatego bardzo trudno było je wypatrzyć wśród skał, zwłaszcza, że były dość nieśmiałe i wolały się nie nawijać ludziom przed oczy. Tak było aż do pewnego pięknego jesiennego dnia, kiedy to chłop z Gorzeszowa spotkał krasnoludka na swoim polu. Krasnal miał do niego ważną sprawę: chciał bowiem poślubić córkę gospodarza. Chłop potraktował prośbę krasnala jak kiepski żart i dość niegrzecznie mu odpowiedział. Krasnoludek bardzo się rozgniewał, przyskoczył do gospodarza, wyciął go w twarz z całej siły i zniknął. Chwilę to trwało, nim chłop doszedł do siebie i zrozumiał, co się właściwie stało. Kiedy oprzytomniał, wrócił pędem do domu, opowiedzieć córce o wszystkim. Ku jego przerażeniu jednak dziewczyny nigdzie nie było. Podobno nigdy się nie odnalazła i nie wiadomo, co się z nią stało.1

Podróż do Świdnicy

Opowieści o krasnalach z Gorzeszowskich Skałek jest więcej. Inne podanie w zbiorze Kühnaua mówi o tym, jak krasnale wyniosły się ze skałek i przeprowadziły do Świdnicy. Ponoć źle żyły z ludźmi z okolic Gorzeszowa. Ludzie podobno stronili od krasnali ze względu na ich niezbyt przyjemną powierzchowność. Zaś odkąd za sprawą krasnoludka
Widok z platformy
Fot. Jerzy Komar
zaginęła córka rolnika, między obydwoma ludami zapanowała otwarta wrogość. Krasnoludkom przestało się podobać w Gorzeszowskich Skałkach. Postanowiły wynieść się w inne strony. Jeden chłop nazwiskiem Michael Förster zgodził się nocą zawieźć krasnale swoim wozem drabiniastym aż do Świdnicy. Krasnoludków było jednak tak dużo, że nie zmieściły się na wozie i część z nich wisiała na zewnątrz, uczepiona do szczebli drabin. Zanim jednak wszyscy pasażerowie załadowali się na furmankę, zrobiło się tak ciemno, że woźnica ani rusz nie mógł trafić na właściwy szlak. Jeden z krasnali otrzymał polecenie wskazywania drogi. Gdy dotarli do Świdnicy, krasnoludki zapytały chłopa, ile sobie życzy za przewóz. Förster jednak tak bardzo cieszył się, że Gorzeszów i okolice uwolniły się od tych wstrętnych krasnali, że nie chciał od nich zapłaty. Karzełki podarowały mu jednak ciężki zamknięty kosz, a jeden z nich odprowadził go ku rogatkom. Ledwie krasnal zniknął, uczynił się jasny dzień. Chłop otworzył kosz, chcąc się przekonać, czym jest wypełniony, skoro jest tak potwornie ciężki. Okazało się, że wyładowany jest po brzegi złotem. Förster poganiał konie, aż rwały tęgim kłusem, sam zaś kurczowo trzymał swój skarb w objęciach. Odetchnął lżej dopiero, u domowego ogniska, gdzie mógł wreszcie ukryć skarb.2
No cóż. Wygląda na to, że od przeszło stu lat krasnali w Skałkach Krasnoludków już nie ma. Ale ponoć na południe od Krzeszowa jest wejście do ich królestwa. Podobno klucz do niego zaginął podczas wojny, ale i tak nie omieszkamy złożyć krasnalom wizyty, jak tylko będziemy w tamtych stronach.

  1. Tłum. K. Komar.
  2. Tłum. K. Komar.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Kühnau R., Schlesische Sagen, Bd. II, Elben-, Dämonen- und Teufelsagen, Leipzig 1911

Zasoby internetowe

  1. www.crfop.gdos.gov.pl
  2. www.kamienna-gora.pl
  3. www.wroclaw.rdos.pl: Rezerwaty przyrody województwa dolnośląskiego
Stronę zaprojektował Jerzy Komar