Kanał RSS


Katarzyna Komar 31-12-2019

Śląska Słowiańszczyzna – cz. V

Tłumacząc śląskie legendy i podania o koniach, w indeksach zbiorów sag trafiam co i rusz na nazwy słowiańskich demonów, imiona bóstw, nazwy miejscowe brzmiące bardzo swojsko… Tym razem trafiłam na Dziewannę. W zbiorze Kühnaua znalazłam jedno podanie o Dziewannie, dwa o Dziwicy. Niektórzy badacze twierdzą, że jest to ta sama postać, inni, że nic podobnego. No cóż – zobaczymy.

Słowiańska Artemida?

Podopieczne Dziewanny
Fot. Jerzy Komar
Południowi Słowianie mają boginię lasów – piękną, młodą istotę żeńską, która z łukiem i kołczanem pełnym strzał przechadza się po lasach - pisze Kühnau – nazywają ją Dziwicą. Jej sfora najpiękniejszych psów gończych przestrasza nie tylko dziką zwierzynę, ale także wędrujących lasami ludzi. Można ją spotkać zarówno w południe, jak i w jasne księżycowe noce.
W folklorze Słowian łużyckich Dziwica jest boginią łowów i lasów. Szyc w swojej (?) pracy Słowiańscy bogowie te cechy Dziwicy przypisuje Dziewannie (Ziewonji, Ziewonie): była panią lasów w służbie Wodany, opiekowała się nie drzewami, a zwierzętami i ptakami leśnymi. Szczęściła łowcom lub sprowadzała na nich nieszczęście.
W okolicach Czerwionki w powiecie rybnickim lud wierzył w boginię łowów, otoczoną sforą pięknych psów, która wypuszczała niewidzialne strzały, polując na zające i sarny. Gdy napotka ją człowiek, nie czyni mu ona w tym momencie nic złego, jednak musi on w krótkim czasie umrzeć.

Wieczorem biegła do gaju Dziewanny...1

W innym podaniu Kühnau pisze o Dziewannie, że była boginią lasów i zwierząt, słowiańską odpowiedniczką Diany. Poświęcone tej bogini miasteczko czy wieś, gdzie stał jej posąg, zgodnie z wierzeniami było wolne od zarazy. W czasach chrześcijańskich długo utrzymywało się wierzenie, jakoby w niedzielę Laetare (IV niedzielę Wielkiego Postu) Dziewanna wciągała ludzi do wody i topiła. Lompa, na którego powołuje się Kühnau, w Schlesische Provinzialblättern pisał tak:
Przeciwieństwem Marzanny jest strojna pani, Dziewanna, bogini wiosny, przychodząca ze śpiewem, gdzie młode dziewczęta chodzą z gaikiem, który to zwyczaj utrzymał się po dziś dzień.
W oczach przedstawicieli Kościoła oczywiście te obrzędy były oddawaniem czci diabłu, a sama Dziewanna diablicą, jak można przeczytać w „Postępku prawa czartowskiego przeciw narodowi ludzkiemu”. Godnymi potępienia wydawały im się zabawy i tańce przy ogniu, jednak niektóre z tych obrzędów przetrwały aż do dziś – wiosną można na wsiach Śląska Opolskiego zobaczyć szkolne dziewczęta w ludowych strojach, niosące gaik, osadzony na wysokiej żerdzi, i towarzyszące im gromady dzieci, podśpiewujące obrzędowe piosenki.
Lompa wspomina jeszcze, że to samo imię, co bogini, nosi poświęcony jej kwiat – dziewanna (Verbascum), którą w noc sobótkową przepasywały się młode dziewczęta2.

Gdzie rośnie dziewanna, bez posagu panna

Według dawnych źródeł dwa z gatunków dziewanny uważano za dwie płcie tej samej rośliny – dziewannę firletkową (V. lychnitis) za samca, natomiast dziewannę fioletową (V. phoeniceum) za samicę. Kwitną one odpowiednio na żółto i na fioletowo. Możemy tu znów zaobserwować odniesienie do podań i legend o bratku czy pszeńcu gajowym.
Wianek świętojański
Fot. Jerzy Komar
Rostafiński wywodzi nazwę dziewanny od słowa dziwa - dzika, leśna, a więc oznaczającego roślinę rosnącą na dzikich, nieurodzajnych terenach. Marcin z Urzędowa skłania się ku pochodzeniu nazwy rośliny od imienia bogini, jednak wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie. Jako boska roślina dziewanna ma wiele pożytecznych właściwości, jest zielem czarodziejskim, które potrafi chronić przed złymi czarami, sprowadzać dobre duchy. Palona w sobótkowych ogniskach odpędza czarownice. Okadzanie dymem z dziewanny zwierząt gospodarskich pomaga chronić je od chorób. Z rozmieszczenia kwiatów na roślinie wróżono, jak ostra będzie zima. Ziele pomagało wypłaszać z zabudowań myszy i szczury.
W lecznictwie ludowym dziewanny używano do leczenia bólów gardła, suchot, jako środka upiększającego i odmładzającego oraz usuwającego zmęczenie; zaś ludowa weterynaria do usuwania robaków z ran u bydła (czyżby chodziło o larwy gzów bydlęcych?) wymyśliła nader ciekawy sposób: należało pójść po zachodzie słońca (lub przed wschodem) na pole, gdzie rośnie dziewanna. Wybraną roślinę zginano, przygniatano kamieniem do ziemi, mówiąc przy tym: Dopóty cię nie odchylę, aż robaki nie wypadną z bydlęcia. Sposób ten ma różne regionalne odmiany, jednak ogólna zasada pozostaje ta sama. Dym z palonej dziewanny, bylicy, jałowca i macierzanki chronił bydło od pomoru, zaś ziele dodawano do paszy krowom po ocieleniu. No cóż - bogini Dziewanna, opiekunka dzikiej zwierzyny, roztaczała także opiekę nad domowym inwentarzem – jej posągi chroniły od moru nie tylko ludzi...


  1. Berwiński R., Bogunka na Gople, Wrocław 1840
  2. Co ciekawe, równie popularne było przepasywanie się bylicą (Artemisia), która poświęcona jest bogini Artemidzie.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Fischer A., Rośliny w zwyczajach i wierzeniach ludowych, PTL 1895
  2. Kühnau R., Schlesische Sagen, Bd. 2: Elben-, Dämonen- und Teufelsagen, Leipzig 1911
  3. Podgórscy A. i B., Wielka księga demonów polskich, Katowice 2005
  4. Szyc J., Słowiańscy bogowie, Warszawa 1865

Czasopisma

  1. Lompa J., Schlesien in slavisch-mythologischer Hinsicht, w: Schlesische Provinzialblättern, 1862
Stronę zaprojektował Jerzy Komar