Kanał RSS


Katarzyna Komar 31-12-2019

Uroczne oczy

Skoro zaczęliśmy takie baśniowe tematy, jak w artykule o Dziwie, pozwolę sobie jeszcze poruszyć inne fascynujące zagadnienie, a mianowicie – uroczne oczy. Co to w ogóle takiego jest?

Złe, urokliwe, liche

Tradycyjna uprząż krakowska
Fot. Jerzy Komar
W zbiorze baśni Bajarka opowiada motyw urocznych oczu pojawia się w jednej z moich ulubionych baśni – O dobrym przewoźniku i dwóch siostrach rusałkach. Urocznymi oczami obdarzona jest siostra żony przewoźnika, piękna rusałka, wodna panna:
Byłbym walczył jeszcze dłużej, gdyby nie to, że rusałka mi pomogła. Spojrzała na smoka urocznymi oczami, smok zapatrzył się na nią, a ja wtedy spaliłem go na węgiel i cisnąłem do morza,
powiada Słońce o swej walce ze straszliwym smokiem. W tej baśni uroczne oczy pojawiają się w swoim drugim, rzadziej spotykanym znaczeniu – jako rzucające uroki miłosne. Znacznie częściej w wierzeniach ludowych, podaniach i legendach można się spotkać z oczami, których spojrzenie przynosi nieszczęście.

Weźrok, zazior, urzek

W całej Polsce, a także w innych krajach, rozpowszechnione było przekonanie, że istnieją ludzie (a także zwierzęta – psy, gady, płazy), którzy swoim spojrzeniem potrafią sprowadzać nieszczęście na innych. To zjawisko nosiło początkowo nazwę „zaziorów”, „przeźroków”, „weźroków” i wiele innych. Uroczne („urokliwe”, „urocze”, czy nawet „liche”, „złe”) oczy posiadali przede wszystkim czarownicy/czarownice oraz ludzie źli. Czasem rodzili się z takimi oczyma, jednak najczęściej ich oczy nabierały „złych” właściwości w trakcie życia. W Małopolsce sądzono, że kilkakrotnie odstawione od piersi niemowlę (wg Baranowskiego odstawione raz i ponownie przystawione) będzie w przyszłości miało uroczne oczy.
Ludzie posiadający urokliwe oczy mogli wyrządzać szkody spojrzeniem zależnie od swej woli lub nie; urok mogli rzucić np. spoglądając przez ramię lub patrząc do tyłu między swoimi nogami.
Złe oczy mogły być wyłupiaste, bądź odwrotnie – głęboko osadzone, o tęczówkach różnej barwy (heterochromia), zezowate, zaczerwienione, o wyraźnych żyłkach. Zanim okulary czy binokle weszły do powszechnego użycia, ludzi ich używających także uważano za obdarzonych urocznymi oczami.
Ponieważ ludzie parający się magią niejako z definicji posiadali „złe” oczy, podczas procesów o czary zakładano im opaski lub sadzano tyłem na ławie, żeby swoim spojrzeniem nie wpływali na sędziów.
„Liche” oczy mogły rzucać uroki nawet oddzielone od właściciela – wyłupione; tak stało się w klechdzie Oczy uroczne K. W. Wójcickiego. Pewien szlachcic, obdarzony urokliwymi oczami o wyjątkowej mocy, nie wiedząc już, jak sobie poradzić z tym, że co i rusz zadawał ludziom śmierć lub wpędzał ich w ciężką chorobę samym swoim spojrzeniem, wyłupił sobie oczy ostrym nożem. Wierny sługa zakopał je w ogrodzie i odtąd szczęście zawitało do białego dworu niewidomego pana. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ciekawość starego sługi – któregoś dnia zachciało mu się jeszcze raz zobaczyć uroczne oczy:
Raz zdjęty ciekawością, czy się jeszcze zachowały, odgrzebał ziemię i spojrzał. Iskrzyły się jak świéce: ledwie ich blask odbił się o twarz jego, zmarszkami okrytą, zadrżał, upadł i skonał.

Idźcie uroczyska na kopiska!

Przed urocznymi oczyma należało szczególnie chronić dzieci i młode zwierzęta gospodarskie. Szkodliwa moc złych oczu potęgowała się, kiedy ich właściciel przesadnie lub z zawiścią pochwalił dobytek czy wygląd lub zdrowie
"Uroczne" końskie oko
Fot. Jerzy Komar
dziecka. Ale urok można było rzucić na uprawy polowe, sprowadzić szkodniki, burze czy grad, wywołać bezpłodność czy nawet impotencję lub kołtun (plica polonica).
Nic dziwnego zatem, że lista metod odczyniania uroków jest właściwie nieskończona; najłatwiej, jak wiadomo – jest zapobiegać, zatem dzieciom i młodym zwierzętom gospodarskim zawiązywano czerwone tasiemki. Do tej pory widuje się czerwone pompony przy uzdach koni zaprzęgowych – mają one tę samą funkcję. Cenne konie achałtekińskie w swej ojczyźnie noszą kosztowne obroże ze szlachetnych metali i kamieni ozdobnych; służą one również ochronie przed „złym okiem”.
Młode dziewczęta nosiły czerwone korale; także i kwiaty wpinane we włosy czy splatane w wianki miały pełnić funkcję ochronną. Dorośli nosili szkaplerze, medaliki, a jako popularny i ponoć niezwykle skuteczny amulet służył także sznur wisielca. Można było go nabyć za niemałe sumy u katów.
Uroki odczyniano w najrozmaitszy sposób – często wystarczało splunięcie i wymówienie odpowiedniej formułki, innym razem stosowano skomplikowane zabiegi, jak proponowane przez J. Haura gotowanie moczu z dodatkiem diabelskiego ziela (wyżlinu) w zalepionym garnku.
Swoistym panaceum na uroczne oczy miała być jednak słoma grochowa – pod wpływem „złego” spojrzenia zasychała coraz bardziej. Czasem skutkował też serdeczny płacz, wymywający urok z oczu.

Współczesne uroki

Czy to wszystko, co tu napisałam, to już tylko ciekawostka etnograficzna? Bynajmniej! Sąsiadki ze wsi, kiedy zdarzyło im się pochwalić nasz ogródek kwiatowy lub wyjątkowo obfite plony warzyw, natychmiast przepraszały za swoje zbyt entuzjastyczne zachowanie w obawie, by nie rzucić uroku. Jedna z kobiet natomiast przeprosiła mnie, kiedy jednego roku niezbyt bujnie zakwitły nam hiacynty – twierdziła, że to jej wina, ponieważ rok wcześniej bardzo je chwaliła. Także katoliccy egzorcyści temat uroków traktują nadzwyczaj poważnie – kto nie wierzy, niech sobie zajrzy do internetu lub miesięcznika Egzorcysta...

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Baranowski B., W kręgu upiorów i wilkołaków, Łódź 1981
  2. Haur J. K., Skład abo skarbiec znakomitych sekretów oekonomiey ziemiańskiey, Kraków 1693
  3. Niklewiczowa M., Bajarka opowiada, Zrzeszenie Księgarstwa, 1983
  4. Podgórscy A. i B., Wielka księga demonów polskich, Katowice 2005
  5. Wójcicki K. W., Klechdy, starożytne podania i powieści ludowe, Warszawa 1876
Stronę zaprojektował Jerzy Komar