Kanał RSS


Jerzy Komar 30-12-2018

Zadrzewienia śródpolne

Dawno już chciałem napisać o zadrzewieniach śródpolnych, miedzach i żywopłotach. Odkąd mieszkamy na wsi, okresowo dotyka nas problem ich braku. Rolnicy w pogoni za domniemanym zyskiem usuwają miedze, zadrzewienia i zakrzewienia śródpolne, zapominając o ich funkcjach. W efekcie w naszym gospodarstwie okropnie wieje. Prawdą jest, że mieszkamy na wzniesieniu, jednak wiatr nie jest tak dokuczliwy na drugim końcu przysiółka (300 metrów dalej), zasłoniętym drzewami i krzewami.

Moja miedza jest moja

Zadrzewienia śródpolne
Fot. Jerzy Komar
Rolnicy upatrują oszałamiających zysków z tytułu załączenia miedz do areału uprawnego. Proste obliczenia pokazują jednak, że zysk finansowy jest niewielki, a jednocześnie powstają różne problemy, między innymi erozja wietrzna i wodna, nierównomierne rozłożenie śniegu zwiewanego z pola. Poza tym rozpędzający się wiatr przesusza nadmiernie glebę, zaś w wysokiej temperaturze powoduje zwiększoną ewaporację i w efekcie suszę fizjologiczną, co wywołuje więdnięcie roślin uprawnych, a więc wpływa na plony. Są też inne komplikacje.

Matematyka na roli

Żeby nie być gołosłownym, oszacujmy zysk z zaorania przykładowej miedzy. Dla równego rachunku niech przykładowa miedza ma 2 metry szerokości i 500 metrów długości, co daje 1000 metrów kwadratowych, czyli 0,1 ha. Zakładając plon pszenicy na poziomie 5 t z hektara i cenę za pszenicę na poziomie 1000 zł/tona, zyskamy potencjalnie 500 kg pszenicy, czyli 500 zł. Wydawałoby się że to dużo, jednak należy pomniejszyć tę kwotę o koszty uprawy. Szerokość między, jaką założyliśmy, to raczej rzadkość. Miedza o szeokości 2 metrów to raczej droga na szerokość konnego wozu. Należy też wziąć pod uwagę stosunek uzyskanego areału do wielkości pola. Jeśli bok ma 500 metrów, to nawet zakładając bardzo wąskie pole, czyli 50 metrów, areał ma 2,5 ha, co przy założonych plonach daje 12,5  t pszenicy czyli 12,5 tysiąca złotych przychodu. W takim przypadku wspomniana miedza stanowi około 4% przychodu. Przy zmiennych warunkach atmosferycznych, różnicach cen w skupie, taka kwota jest co najmniej wątpliwa, a to dopiero przychód bez kosztów.

Encyklopedia ekologiczno-rolnicza

No dobrze, takie obliczenia mogą nie przekonać laika. Zaglądam więc do publikacji Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Szukam definicji miedzy i czytam:
miedza, wąski pas nieuprawianej ziemi między polami uprawnymi, rozgraniczający te pola. Wartość miedzy znacznie przewyższa potencjalne zyski, jakie można usyskać z uprawy tego wąskiego pasa ziemi. Miedze są środowiskiem życia wielu pożytecznych gatunków, zwłaszcza drapieżnych chrząszczy i pająków penetrujących monogatunkowe kultury pól uprawnych w poszukiwaniu szkodników.
Czyli jednak nie tylko mi obliczenia wyszły na niekorzyść zaorania miedz. Skąd więc moda czy też wiara w jakiś kosmiczny zysk? Współczesne rolnictwo nie jest już zacofane, na roli nie zostaje najgłupszy z rodziny, który nie poradził by sobie w mieście, jak to bywało w PRL-u, kiedy była moda na uciekanie do miast. Zresztą takie zabiegi są
W zasięgu wzroku prawie 100ha i ani jednego krzaczka
Fot. Jerzy Komar
raczej stosowane w dużych gospodarstwach i przedsiębiorstwach wielkotowarowych, a nie w małych gospodarstwach rodzinnych. Zazwyczaj w tych firmach strategią uprawy pól zajmują się wykształceni ludzie, inżynierowie rolnictwa. Skąd więc brak zrozumienia rzeczy elementarnych? Czyżbyśmy mieli do czynienia nie z ludźmi wykształconymi, a z wykształciuchami?

Regulowanie działania wiatru

W naszym przypadku od zachodu, czyli z kierunku najczęstszych wiatrów, miedz, zadrzewień, zakrzewień czy żywopłotów nie ma na przestrzeni co najmniej 3 km. One były, co widać na poniemieckich mapach, jednak zostały zlikwidowane najwyraźniej z chęci zysku.
Tymczasem wspomniane przeszkody terenowe powodują szereg korzystnych zmian mikroklimatu lub nawet mezoklimatu (powierzchnia nawet kilkudziesięciu kilometrów), o czym świadczą wieloletnie badania prowadzone przez Zakład Ekologii PAN w Turkwi koło Kościana, gdzie system zadrzewień śródpolnych założony był już w pierwszej połowie XIX w.
Ograniczenie erozji wietrznej i wodnej, poprawienie gospodarki wodnej zwłaszcza zimą, to nie jedyne plusy. Rozgraniczenie miedzami pól uprawnych, które w definicji są monokulturowe, zwiększa bioróżnorodność, daje schronienie dla pożytecznych zwierząt, również entomofauny. Dzięki działającemu ekosystemowi wpływ szkodników żerujących na roślinach uprawnych jest mniejszy, a co za tym idzie, można zmniejszyć nakłady na środki ochrony roślin i obniżyć niebezpieczeństwo skażenia środowiska.
Miedza zredukowana do takiej szerokości nie spełnia swoich zadań
Fot. Jerzy Komar

Zagrożenie epidemiologiczne

O tym się jeszcze niewiele mówi w naszym kraju, jednak na świecie jest to już przedmiot badań od jakiegoś czasu. Okazuje się, że obserwowane w ostatnich latach zwiększenie liczby zachorowań spowodowane krętkami borelii ma związek z usuwaniem zadrzewień śródpolnych. W skrócie telegraficznym i mocnym uproszczeniu działa to w sposób nastęujący: usunięcie miedz zmienia warunki siedliskowe, więcej jest myszy, mniej jaszczurek. Myszy są żywicielami kleszczy przenoszącym krętki borelii, jaszczurki prawie wcale. Więc zmniejszając ilość jaszczurek zwiększamy procent zakażonych kleszczy. Na łamach Dzikiego Życia pojawił się artykuł Zadrzewienia śródpolne – nowy aspekt epidemiologiczny autorstwa Krzysztofa Dudka, więc w tym temacie nie będę się powtarzał.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Jabłoński B., Krężel R., Radomska M., Świętochowski B., Ogólna uprawa roli i roślin, Warszawa 1996
  2. Zimny L., Encyklopedia ekologiczno-rolnicza, Wrocław 2003

Czasopisma

  1. Dudek K., Zadrzewienia śródpolne – nowy aspekt epidemiologiczny, w: Dzikie Życie, 06/2013
Stronę zaprojektował Jerzy Komar